bla
czwartek, 10 października 2013
Google słabym pocieszaczem jest
"
Obiektywnie rzecz ujmując jeteś w dołku (jeżeli chodzi o dostępność ‚wolnych’ osób płci przeciwnej) statystycznym i to nie jest prawda od babcji, tylko fakt udowodniony naukowo
Ludzie poznają się/żenią itp w wieku 20-27, potem jest dołek.
"
Referendum
Donald Tusk dokonał cudu, bo spowodował, że naprawdę chce mi się iść zagłosować.
Jeszcze nie wiem czy zagłosuję za czy przeciw czy może oddam nieważny głos, bo tak po prawdzie to czy pani prezydent zostanie odwołana jest mi obojętne. Natomiast nie jest mi obojętne to czy wola tych, którym to nie jest obojętna pozostanie zignorowana, bo była za niska frekwencja. To, że partia, która niby jest za decentralizacją i samorządnością w imię swoich interesów nawołuje do zbojkotowania referendum to mnie nawet trochę wkurza.
Jeszcze nie wiem czy zagłosuję za czy przeciw czy może oddam nieważny głos, bo tak po prawdzie to czy pani prezydent zostanie odwołana jest mi obojętne. Natomiast nie jest mi obojętne to czy wola tych, którym to nie jest obojętna pozostanie zignorowana, bo była za niska frekwencja. To, że partia, która niby jest za decentralizacją i samorządnością w imię swoich interesów nawołuje do zbojkotowania referendum to mnie nawet trochę wkurza.
niedziela, 6 października 2013
Twój Ruch
Skoro poświęciłem te kilkanaście minut i zanim skreśliłem Ruch Narodowy to obejrzałem tak z 1,5 wystąpienia z tego ich kongresu to pewnie mógłbym dać jakąś szansę nowej nazwie, znaczy się nowej partii Palikota.
Niestety pierwsza informacja na jaką trafiłem to:
" Twój Ruch - tak nazywa się nowa partia Janusza Palikota. - Nazwę wymyśliła Maria Czubaszek - powiedział Palikot. "
i tym samym Twój Ruch dołączył do "Spadkobierców" na liście rzeczy, które zrujnowała dla mnie obecność pani Marii Czubaszek.
Niestety pierwsza informacja na jaką trafiłem to:
" Twój Ruch - tak nazywa się nowa partia Janusza Palikota. - Nazwę wymyśliła Maria Czubaszek - powiedział Palikot. "
i tym samym Twój Ruch dołączył do "Spadkobierców" na liście rzeczy, które zrujnowała dla mnie obecność pani Marii Czubaszek.
Świadomość historyczna
Jest sobie taka zupełnie bezsensowna, ale zabawna dyskusja co jest najważniejszą spośród nauk. Ci, którzy błądzą odpowiadają, że jest to historia, bo jak się jej nie zna, to się jest skazanym na popełnianie tych samych błędów.
Na pierwszy rzut oka wygląda na całkiem sensowny argument, można by powiedzieć, że nawet zbyt sensowny jak na bezsensowną dyskusję. To tylko złudzenie, które pryska po drugim, góra trzecim rzucie oka.
Problem polega na tym, że znajomość historii niespecjalnie przekłada się na wyciąganie wniosków. Weźmy na przykład II Wojnę Światową.
Dla jednych nauką z niej będzie, że Polak ma nienawidzić Niemców, ale jakby usunąć antypolskie elementy z nazizmu to byłby zupełnie spoko. I oto mamy polskiego patriotę, który nie widzi nic złego w rasizmie.
Inny uzna, że to "korzeniem zła" w nazizmie był szowinizm i oto mamy kogoś, kto nie ma nic przeciwko Niemcom i bardzo nie lubi rasizmu.
Jak się spotkają i zaczną rozmawiać o historii to jedynym w czym będą zgodni to to, że ten drugi nie ma żadnej świadomości historycznej.
Na pierwszy rzut oka wygląda na całkiem sensowny argument, można by powiedzieć, że nawet zbyt sensowny jak na bezsensowną dyskusję. To tylko złudzenie, które pryska po drugim, góra trzecim rzucie oka.
Problem polega na tym, że znajomość historii niespecjalnie przekłada się na wyciąganie wniosków. Weźmy na przykład II Wojnę Światową.
Dla jednych nauką z niej będzie, że Polak ma nienawidzić Niemców, ale jakby usunąć antypolskie elementy z nazizmu to byłby zupełnie spoko. I oto mamy polskiego patriotę, który nie widzi nic złego w rasizmie.
Inny uzna, że to "korzeniem zła" w nazizmie był szowinizm i oto mamy kogoś, kto nie ma nic przeciwko Niemcom i bardzo nie lubi rasizmu.
Jak się spotkają i zaczną rozmawiać o historii to jedynym w czym będą zgodni to to, że ten drugi nie ma żadnej świadomości historycznej.
sobota, 5 października 2013
piątek, 4 października 2013
Ekoterroryzm
Zupełnie nie rozumiem czemu taki Greenpeace jest nazywany ekoterrorystami. Zupełnie jakby oni mieli coś wspólnego z ekologią.
piątek, 13 września 2013
Prawie jak geniusz
Właśnie przez prawie godzinę szukałem karty kredytowej, o której byłem przekonany, że dopiero co wyjąłem ją z plecaka i po prostu gdzieś położyłem. Po przetrząśnięciu całej okolicy zdarzenia, zdesperowany spróbowałem sobie przypomnieć moment, gdy ją trzymałem i nie. W końcu zadałem sobie pytanie "a niby skąd ta karta miałaby się wziąć w tym plecaku" no i doszedłem do wniosku, że ta karta powinna od tygodnia znajdować się w innym plecaku i jak powinna tak się znajdowała.
Do bycia roztrzepanym geniuszem brakuje mi tylko ponadprzeciętnej zdolności w jakiejś dziedzinie.
Do bycia roztrzepanym geniuszem brakuje mi tylko ponadprzeciętnej zdolności w jakiejś dziedzinie.
wtorek, 10 września 2013
Na kilka miesięcy przed 30 urodzinami
Zaatakował mnie dziś demotywator z hasłem "Nie trać czasu na zatrzymanie kogoś, kogo nie obchodzi, że Cię traci". Brzmi słusznie i choć bardzo bym chciał to nie potrafię znaleźć jakiegoś błędu, choćby cienia wątpliwości co do tej słuszności. Niestety wygląda na to, że żyję w świecie, gdzie ta zasada obowiązuje, a taki świat nie jest dla mnie dobrym miejscem, bo nie ma nim ludzi, których by jakoś specjalnie obeszło, gdyby mnie stracili.
Było trochę ludzi mnie lubili, dopóki byłem w pobliżu, ale zawsze czułem, że to ja muszę zadbać o to, żeby być w pobliżu, co niespecjalnie mi wychodzi. Prędzej czy później przestawałem być w pobliżu ich to nie obeszło, a ja nie po prostu nie potrafię ot tak sobie wrócić.
W sumie to co chcę powiedzieć, że każda znajomość to dla próba zatrzymania kogoś, kogo nie obejdzie, że mnie straci, czyli w świecie w którym obowiązuje hasło z tego demotywatora, każda znajomość to dla mnie strata czasu. Niby i tak nie mam w tej chwili "aktywnych" znajomych, ani nie potrafię nowych znajomości nawiązać, więc "hura" nie tracę czasu, ale co mi po tym czasie? Przede mną kilkadziesiąt lat samotności i nawet nie mam pomysłu jak ten czas wykorzystać, bo brak mi pasji i zdolności, aby dokonać czegoś wartego tego czasu.
Pozostaje mi tylko konsumpcja, która niestety nie dostarcza mi takiej satysfakcji jak innym. Nie kręcą mnie dobre materialne, na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat tylko dwa prezenty, które dostały stanowiły dla mnie jakąś wartość dodaną i nawet nie mam pomysłu co innego mogłoby mi sprawić satysfakcję. Dobra "kultury" są łatwo osiągalne za darmo, jest ich cała masa, a ja nie jestem specjalnie wybredny. A to znaczy, że nawet jako konsument ponoszę porażkę, bo ta moje konsumpcja jest ograniczona i powoduje we mnie chęci, aby zarabiać więcej.
Kiedyś lubiłem sobie dyskutować na inne tematy, ale nawet to we mnie umarło, gdy zrozumiałem, że są na świecie ludzie, który uważają, że warto było wydać Polskę na pastwę III Rzeszy w imię honoru i oni nigdy zdania nie zmienią. Śmierć kilku milionów rodaków w zamian za obronę abstrakcyjnego tworu broniene przez ludzi, którzy uważają się za "narodowców" to taki rodzaj głupoty, który mnie kiedyś, ale jakoś tym razem nie jest mi do śmiechu. Pewnie ma to coś wspólnego z tymi milionami trupów...
No i co ja mam ze sobą począć?
Było trochę ludzi mnie lubili, dopóki byłem w pobliżu, ale zawsze czułem, że to ja muszę zadbać o to, żeby być w pobliżu, co niespecjalnie mi wychodzi. Prędzej czy później przestawałem być w pobliżu ich to nie obeszło, a ja nie po prostu nie potrafię ot tak sobie wrócić.
W sumie to co chcę powiedzieć, że każda znajomość to dla próba zatrzymania kogoś, kogo nie obejdzie, że mnie straci, czyli w świecie w którym obowiązuje hasło z tego demotywatora, każda znajomość to dla mnie strata czasu. Niby i tak nie mam w tej chwili "aktywnych" znajomych, ani nie potrafię nowych znajomości nawiązać, więc "hura" nie tracę czasu, ale co mi po tym czasie? Przede mną kilkadziesiąt lat samotności i nawet nie mam pomysłu jak ten czas wykorzystać, bo brak mi pasji i zdolności, aby dokonać czegoś wartego tego czasu.
Pozostaje mi tylko konsumpcja, która niestety nie dostarcza mi takiej satysfakcji jak innym. Nie kręcą mnie dobre materialne, na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat tylko dwa prezenty, które dostały stanowiły dla mnie jakąś wartość dodaną i nawet nie mam pomysłu co innego mogłoby mi sprawić satysfakcję. Dobra "kultury" są łatwo osiągalne za darmo, jest ich cała masa, a ja nie jestem specjalnie wybredny. A to znaczy, że nawet jako konsument ponoszę porażkę, bo ta moje konsumpcja jest ograniczona i powoduje we mnie chęci, aby zarabiać więcej.
Kiedyś lubiłem sobie dyskutować na inne tematy, ale nawet to we mnie umarło, gdy zrozumiałem, że są na świecie ludzie, który uważają, że warto było wydać Polskę na pastwę III Rzeszy w imię honoru i oni nigdy zdania nie zmienią. Śmierć kilku milionów rodaków w zamian za obronę abstrakcyjnego tworu broniene przez ludzi, którzy uważają się za "narodowców" to taki rodzaj głupoty, który mnie kiedyś, ale jakoś tym razem nie jest mi do śmiechu. Pewnie ma to coś wspólnego z tymi milionami trupów...
No i co ja mam ze sobą począć?
Subskrybuj:
Posty (Atom)